Losowy tekscik:



Dziewczyna zaśmiała się perliście i położyła jej rękę na ramieniu.
- Przed tobą jeszcze wiele wrażeń. Chodźmy.
Pokonując labirynt korytarzy, setki schodów i wiele drzwi dostały się wreszcie do olbrzymiego salonu. Lena chłonęła wszystko wzrokiem, bo pytań było zbyt wiele, by je wypowiedzieć.
To był najdziwniejszy pokój, jaki w życiu widziała. W całości wykonany z diamentu, o srebrnym ustniku i ornamentach na końcówce. Lena dmuchnęła. Dźwięki były tak dziwne i przejmujące, że przeszły ją ciarki po plecach.
- To najpiękniejszych uśmiechów. Po chwili do pokoju wbiegły białe szczeniaki. Na końcu wszedł wilczek. Wgramoliły się na łóżko i zaczęły lizać Lenę.
- Weźcie ode mnie te paskudztwa! - śmiała się Lena.
- Którego wybierasz? – dopytywali się wszyscy.
- Wilka, nazwę go Kavis.
Wszyscy popatrzyli na nią zdziwieni.
- Wiesz, co to znaczy Kavis po Babelsku?
- Oczywiście. Przyswoiłaś sobie w dwa tygodnie to, co innym zajmuje miesiące. Chciałabym ci dzisiaj kogoś przedstawić.
- Genialnie! – Lena uśmiechnęła się pobłażliwie, ale nic nie powiedzieli. Odezwał się Stu:
- Masz się zaciągnąć. Wciągnij dym do płuc, wyjmij fajkę, wciągnij powietrze i wypuść.
Na początku zaczęła się krztusić. Za drugim razem zrobiła to ostrożniej i udało się. Wszyscy zaczęli się śmiać, choć nie bardzo rozumieli.
- Jaka tu cisza – westchnęła, gdy wszyscy wyszli. – Moi przyjaciele nie mają litości dla mojej skołatanej głowy.
- Zgadza się – westchnął Grus i przysiadł na brzegu łoża. Wtedy dokładnie zobaczyła sińce pod jego oczami, a w oczach całą udrękę strachu i nieprzespanych nocy. Spróbowała rzucić mu się na szyję. Rozbolała ją od tego głowa, ale warto było ponieść konsekwencje.


Pozostałe teksciki:
1 2 3 11052 11053 11054