Losowy tekscik:
Jeden po drugim próbowali ją pokonać.
- I nie udało im się?
- To chyba jasne. Aleksander – twój ojciec, i Amalia – matka Kaina byliakurat na ziemi. Rodziny obojga miały się wkrótce powiększyć. Luna wygnała wszystkich, zamieszkała w Dragonwill i ulepszała go jak mogła. To, dlatego nasz zamek jest większy od siedzib innych odmieńców. Nasza rodzina została rozproszona, ale zbierała siły. Zaraz jak tylko urodziliście się oboje, wasi rodzice przybyli do Selenland i był to sygnał dla nas, że należy rozpocząć atak – po twarzy Grusa przemknął cień. – To była straszna bitwa. Luna zebrała wokół siebie wielu ludzi, swoich popleczników. Miała też armię przeklętych. Tych, łatwo było pokonać, walczyli nieudolnie. Ale jak zadać cios komuś, kogo się kiedyś znało? Pierwszymi ofiarami byli właśnie pogromcy. Luna zabijała ich jednego po drugim. Twojego ojca oszczędziła. Chciała go przeciągnąć na swoją stronę. Stali za zamkiem, tuż nad przepaścią. To było ulubione miejsce Luny. Przyrzekła twojemu ojcu wiele rzeczy, doskonałe wychowanie dla ciebie… Była niemal nieśmiertelna, ale w razie wypadku Aleksander, – jako jej syn, miał zostać dziedzicem imperium. Twj tata był bohaterem. Odrzucił wszystkie pokusy i skoczył w przepaść. Pociągnął za sobą swoją matkę, uwalniając nas od Okrutnicy.
Lena nie odzywała się ani słowem. Teraz trochę lepiej rozumiała strach ludzi. Ale czy kiedykolwiek wybaczą jej to, czyją wnuczką jest?
- Grus?
- Tak?
- Ty ją znałeś od dziecka, czy była wtedy taka jak ja?
- Luna miała żądze władzy, pewność siebie i żadnych uczuć. Dla nikogo. Byłem starszy jednak zdominowała mnie siłą swego charakteru. Wiele osób mówiło o niej „psychopatka”. To prawda, ty też masz gorący temperament, jesteś pewna siebie, pesymistka i optymistka, egoistka i altruistka, zasmucona i pełna entuzjazmu, litościwa i bezlitosna, kocha wszystkich, a tak naprawdę narkotyki. Kiedy Stu podał jej mentolowego, bardzo długiego skręta na kijku, który faktycznie przypominał fajkę pokoju, zawahała się.
- Wstań – powiedział Stu. – Aby obrzęd był spełniony musi faktycznie zadziałać.
Lena wstała i wzięła od niego fajkę. Wszyscy bardzo uważnie i w ciszy jej się przyglądali. Ręka jej drżała tak, że popiół sypał się na ziemię. Włożyła koniec do ust, wciągnęła trochę mentolowo-gorzkiego dymu i natychmast go wypuściła. Łzy napłynęły jej do oczu. Uśmiechnęli się pobłażliwie, ale nic nie powiedzieli. Odezwał się Stu:
- Masz się zaciągnąć. Wciągnij dym do płuc, wyjmij fajkę, wciągnij powietrze i wypuść.
Na początku zaczęła się krztusić. Za drugim razem zrobiła to ostrożniej i udało się. Wszyscy zaczęli klaskać.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 11052 11053 11054