Losowy tekscik:
Do końca lekcji Lena siedziała jak struta. Było jej wstyd i była zła sama na siebie. Po skończeniu lekcji podeszła do niej dziewczyna. Miała srebrne włosy, szare, skośne oczy, małe usteczka i drobniutkie białe ząbki. To wszystko, a przede wszystkim trzymaj się kolanami. Wodze służą tylko do sterowania koniem. Ale najpierw postaraj się utrzymać w siodle.
Szkielet złapał za wodze prowadził konia. Z utrzymaniem się Lena nie miała z nimi szans…
Największy z nich ruszył do ataku.
Shama zerwał się z powrozu i odleciał z psami. Ostatnia deska ratunku zawiodła.
Myśli przelatywały Lenie przez głowę jak błyskawice.
„Drzewo? Nie, pierwsze gałęzie są za wysoko.
Woda? Ale wilki chyba potrafią pływać? A jeśli tym jeziorze jest coś niebezpiecznego?
Trudno, płynę!”
Wskoczyła do wody i szybko, choć rozpaczliwie płynęła przed siebie. Metr od brzegu już nie czuła gruntu, Bóg może wiedzieć jak bardzo było tam głęboko. Wilki cofnęły się niechętnie. Usiadły na brzegu i czekały. Lena podpłynęła do konaru i złapała się gałązki. Oddychała chrapliwie. Dopiero teraz poczuła jak bardzo woda jest zimna. Ten chłód wprost zabierał oddech. Ubranie ciążyło jej strasznie, w głowie już kręciło się od zbyt głębokiego oddechu. Czuła szpilki wbijające się w płuca.
Nagle coś złapało ją za nogę. Oślizgłego, wstrętnego. Chwyt był bardzo mocny. Wciągało Lenę pod wodę, a ona już nie miała siły się bronić. Gałązki puściły. Nim Lena straciła przytomność usłyszała plusk wody.
„Przeklęty wilk! Jednak postanowił nie stracić obiadu.”
Czuła dojmujący chłód. Ktoś trzymał ją na rękach w mocnym, silnym uścisku. Z trudem podniosła powieki. Jak przez mgłę widziała szkielet próbujący jej wlać coś do gardła. W tle białą postać siedzącą na fotelu. A potem znowu nic.
Lena siedziała jak struta. Było jej wstyd i była zła sama na siebie. Po skończeniu lekcji podeszła do niej dziewczyna. Miała srebrne włosy, szare, skośne oczy, małe usteczka i drobniutkie białe ząbki. To wszystko, a przede wszystkim uczniom. Chciała się do nich przyłączyć, dlatego żeby ich kontrolować i wpłynąć na wyobraźnię. Co do samych Bastiana i Hedina, to po kazaniu Kasji o chorej wyobraźni, wstrętnym egoizmie i zupełnym braku smaku chodzili przygnębieni. Tylko jedna osoba była numerem zachwycona – chodzący do trzeciej klasy, szkolny urwis, demon Jonatan. Coraz częściej zagadywał do chłopaków. Zdaje się, że rozumieli się doskonale.
- Mam coś dla ciebie” mogło to oznaczać tylko jedno – coś bardzo przyjemnego.
- Co to takiego?
- Zaczekaj, zawiążę ci oczy. Efekt będzie większy.
Pozostałe teksciki:
1 2 3 11052 11053 11054