Losowy tekscik:



Potem poszliśmy potańczyć. Doznania były potrojone. Skakałam ze wszystkimi przy genialnej muzyce i myślałam, że ta energia rozsadzi mnie od środka, śmiałam się głośniej niż kiedykolwiek.
Byłam jednym z nich, nareszcie byłam jednym z nich, nareszcie byłam jednym z nich, nareszcie byłam jednym z nich, nareszcie byłam jednym z nich!”
Odpoczywając palili jakieś zioło. Wszystkie tamy puściły. Wszystkie uczucia wyszły na jaw. Zwróciła się do Stu. Matko jak ten facet na nią działał…
- Pocałuj mnie Stu.
Pokręcił smutno głową.
- Nie mam zamiaru na tobie sępić.
- W takim razie musiał uciec daleko.
Oczywiście nie dokonamy egzekucji dopóki nie będziemy mieli dowodów. Poza tym, nikt nie może się o tym dowiedzieć - nikt. Zrozum nie robimy tego z lenistwa, chodzi o to, że jeśli dziewczyna będzie tak kłopotliwa jak Luna to przekleństwa ludzkości jak Hitler, Stalini Lenin razem wzięci stają się błahostką. Pamiętasz ile osób wtedy zginęło? Ta dziewczyna ma szczęście, że jej rówieśnicy nie byli tu wychowywani, bo już dawno zostałaby przez nich ukamienowana. Daję się ponieść czarnemu humorowi a sprawa jest poważna. Właściwie to jest wagi państwowej. Musimy chronić Villemo i całe Selenland. Oby ta przepowiednia ma decydować o mojej przyszłości?! Dlaczego nie mogę być kowalem własnego losu? Całe życie cierpię, bo nigdzie nie mogę się dopasować. Teraz cierpię, bo na mój widok ludzie łapią się za serce i krzyczą: „Luna wróciła!” I jeszcze mam żyć w ciągłej świadomości, że kiedyś przyjdzie po mnie ten przeklęty Kain żeby mnie zabić! Dlaczego ja? Czy Bóg nie zna sprawiedliwości?
Ludzie zaczęli się za nimi oglądać. Lena założyła okulary słoneczne, które ze sobą wzięła.
- Bóg nie jest niesprawiedliwy. Jesteś na drodze spełniania własnej przepowiedni. Przez wasze przekleństwo musiał urodzić się zły, to dobrze, że drugi ma to wyrównać. Kiedy tego dokonasz, będziesz mogła policzyć do stu po Babelsku i z powrotem.
- To znaczy do śmierci – uśmiechnęła się Kasja. – Nie tylko ty. Razem z xannadu możemy cię poduczyć jazdy konnej.
- Tak, zwłaszcza, że na jeździectwie byłaś niezła.
- To może dzisiaj?
- No to jedźmy.
Przed szkołą czekała na nie niespodzianka. Niestety przykra.
- Lena, czy uważasz, że jazda na osiołku jest wygodniejsza?
Na molo, na pięknych klaczach, siedziały Koral i jej świta.
- Czy zrobiłam ci krzywdę w poprzednim wcieleniu?
- A czy twoja koleżanka katoliczka, nie ma ci za złe mówienia o reinkarnacji?
- Lepiej przypilnuj twojego aniołka, bo zdaje się przyprawia ci rożki – wtrąciła xannadu.


Pozostałe teksciki:
1 2 3 11052 11053 11054